Żeby tradycji stało się zadość, umieszczam materiał z roku 2013 (czyli tylko rok poślizgu – więc Krzyśku K. wychodzi na to, że masz jeszcze sporo czasu ze zdjęciami). Wyprawa zdominowana była przez sandały (kto był ten wie o co chodzi – Marcin… puszczam Ci oczko) kto nie był niech sobie wyobrazi dlaczego sandały mogły zdominować cały wyjazd :). Latanie było niestety trochę hardcorowe bo wiało ciut mocno, co widać po ujeżdżaniu przez Piotrka glajta, zaraz po wylądowaniu. Cały wyjazd okraszony został jak zwykle wielkim żarciem. Film w formie skróconej z samego latania, wersja obszerniejsza też istnieje ale nie ujrzała światła dziennego.